Piaff

Śmiech przez łzy

Psy z piekła rodem - Joanna Sędzikowska

Świetna, rewelacyjna książka dla wszystkich większych i mniejszych wielbicieli psów.

Początkowo podchodziłam z rezerwą do lektury, bo zwłaszcza początek przypominał mi inny świetny zbiór felietonów (dziennikowych zapisków?) o psie z piekła (tak, tak, to Marley i ja). Potem jednak było już zupełnie inaczej, swojsko, straszno i śmieszno. Momentami wybuchałam śmiechem w zatłoczonym tramwaju lub pociągu. Autorka ma lekkie pióro, niesamowite historie i łobuzerskie zachowanie swego malamuta opisuje w taki sposób, że nawet mój mąż (raczej przeciwników psiarzy) szczerze się zaśmiewał. Książka podzielona jest jakby na pojedyncze przygody, które przychodzi rodzinie Autorki przeżywać wraz z "domowym" psem pociągowym. Bywa też jednak smutno, gdy dzieje co się dzieje, choć de facto działo się dobrze... Nie zdradzę o co chodzi, choć po kilkunastu rozdziałach-przygodach wiadomo, co będzie, a mimo wszystko człek płacze. No dobra, ja jak zwykle uroniłam kilka łez, ale ja już tak mam. 

 

Książkę naprawdę polecam. Dobrze się czyta, łatwo można przerwać na dowolnej przygodzie i bez problemu wrócić po przerwie do czytania reszty. Choć gwarantuję, że jak zaczniecie, będziecie chcieli jak najszybciej poznać cała historię Raptora i jego Eskimosów.

Dobry oddech

Oddech - Jaruzelska Monika

To już trzecia część rodzinnych historii Moniki Jaruzelskiej. Poprzednie, Towarzyszka Panienka oraz Rodzina czytało mi się lepiej. Może dlatego, że tę Autorce pisało się trudniej, co sama przyznaje. We wpisach dziennikowych jest sporo cytatów z artykułów, książek, etc., mniej samej Autorki. Trochę tak nie wiadomo o czym chce (chciała) napisać. Nie udało mi się wczuć w Jej smutek po stracie bliskiej osoby. Choć też nie jestem do końca pewna, czy Autorka chciała (-by), abyśmy ten żal poczuli.

Generalnie, czyta się dobrze, ale czuje się jakiś niedosyt Moniki Jaruzelskiej, jej charakterystycznego patrzenia na świat, na przeszłość i przyszłość, czarnego humoru Książkę polecam, jeśli ktoś czytał poprzednie, bo domyka całość. Jeśli jednak wcześniejszych dwóch nie znasz, to od tej na pewno nie zaczynaj.

Opowiadania na jeden raz

Odette i inne historie miłosne - Eric-Emmanuel Schmitt

"Odette i inne historie" to zbiór kilku opowiadań na ten sam temat - miłości. Co prawda, Schmitt w każdym opowiadaniu przedstawia inny obraz, czy też odcień miłości. Jest więc i zdrada, miłość z dzieciństwa, miłość po śmierci, miłość przyjacielska, miłość która rozczarowuje i która daje nadzieję. Czyta się przyjemnie. Dobry pomysł na spędzenie kilku wieczorów. Przeczytanie na raz wszystkich opowiadań może popsuć radość z czytania, nie dać możliwości zatrzymania się przy konkretnym obrazie miłości, wizji autora. Oczywiście, być tak nie musi. Radziłabym jednak czytać jedno opowiadanie dziennie.

Głównymi bohaterkami są kobiety, ale Schmitt już tak chyba ma (chyba, bo znam tylko trzy jego książki). Historie raczej nie są zaskakujące, poza jedną. "Obca" trzyma w napięciu, jest niebanalna i chyba najlepiej napisana. Od razu po skończeniu skojarzyła mi się historia z fabułą pewnego filmu. Ciekawe, czy się pisarz nie inspirował... 

Książkę, opowiadania z niej, polecam jako lekkie zakończenie dnia. Zwłaszcza gdy jesteśmy zmęczone i na czytanie nie mamy dużo czasu.

Obywatelka Winnicka na trzy z plusem

Obywatel Stuhr. Z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka - Jerzy Stuhr, Ewa Winnicka, Maciej Stuhr

Wreszcie udało mi się zasiąść do lektury i był to mile spędzony czas, aczkolwiek nie jest to książka do zapamiętania na całe życie. Zresztą, nie to jest celem wywiadów.

Książkę czyta się dobrze, zwłaszcza część poświęconą Jerzemu Stuhrowi. Wkomponowanie scenariusza w książkę to pomysł kuriozalny raczej, trochę wyglądający jak dopełnienie, bo kto zapłaciłby 40 zł za wywiad z dwoma aktorami, co prawda dobrymi, ciekawymi, ale jednak to "tylko" wywiady. Dość powiedzieć, że scenariusz jest na połowę książki! No w każdym razie, dzięki tej 'zapchajce' ja po raz pierwszy mogłam przeczytać scenariusz filmowy. W sumie konstrukcja jak w dramacie. Ale fajnie się czytało, akcja prowadzona jest dość żwawo i scenariusz zachęcił mnie do obejrzenia filmu.

Co do wywiadów. Autorka, Ewa Winnicka, rozmawia z aktorami w konwencji filmu. Dany dział, fragment opatruje hasłem 'obywatel' oraz danym, jak rozumiem przełomowym dla aktorów rokiem. W przypadku rozmowy z Jerzym Stuhrem wszystko jest scalone, płynnie temat rozmowy przechodzi od danego roku (działu, fragmentu z życia) do kolejnego. Wątki dziejowe się łączą, mają wspólny mianownik. Aktor wplata w swoje wypowiedzi anegdoty, historie z życia, często zachęcany do tego przez swoją rozmówczynię. Czyta się to naprawdę przyjemnie i z zaciekawieniem. Rozmowa zawiera raczej mało znane fakty z życia Jerzego Stuhra, przynajmniej dla mnie.

Z kolei wywiad z Maciejem to wycinanka. Rozmowa skacze z jednego tematu na drugi, by za chwilę gdzieś powrócić do poprzedniej sprawy. Przykład? Proszę: Winnicka stwierdza - mówiłeś, że lubisz pomagać, w jaki sposób? I Maciej Stuhr opowiada o oddaniu szpiku pewnej dziewczynie. Kończy wypowiedź, jest tytuł kolejnego etapu wywiadu i pada pytanie o "Pokłosie". Zupełnie niezwiązane ze wcześniejszą wypowiedzią czy tematem. Ma się wrażenie, że wywiad był rozłożony w czasie i Winnicka po prostu wybrała co ciekawsze wypowiedzi młod(sz)ego aktora. Tak, tak też można wywiad prezentować. Wydaje się jednak, że w przypadku książki, która ma być wywiadem, mogła jednak pokusić się o równorzędne potraktowanie bohaterów.

 

Reasumując, warto wypożyczyć i przeczytać. Zwłaszcza jak ktoś był na filmie - może porównać to, co zobaczył z pierwszą (a może i ostateczną?) wizją scenariuszową reżysera Jerzego Stuhra. Niekoniecznie jednak chciałabym wydać cztery dychy, by mieć to na swojej półce.

Dobry przerywnik od cięższego kalibru

Masa. O kobietach polskiej mafii - Jarosław Sokołowski, Artur Górski

`Ta książka pokaże czytelnikom, co to znaczyło być pruszkowskim gangsterem, jakie profity i zagrożenia się z tym wiązały. Mówiąc krótko - takiego filmu nie zobaczycie w żadnym kinie! Zapewniam, że odsłonię przed wami świat, z którego istnienia w ogóle nie zdawaliście sobie sprawy.`

To wypowiedź Jarosława Sokołowskiego ps. Masa - aktualnie chyba najpilniej strzeżonego świadka koronnego w Polsce, dawniej jednego z głównych członków pruszkowskiej mafii. No niestety, tak książka nie poraża aż tak, jak szumnie zapowiadają to autorzy. Niestety, wbrew obietnicom tego świata zbyt wiele nie odsłania. I szczerze pisząc, przedstawione wyuzdanie (bo jak to nazwać, nie używając brzydkich słów) mafiosów i kobiet kręcących się wokół nich nie jest szczególnie szokujące - jeśli ktoś ma głowę na karku i jako taki ogląd świata, zna parę filmów czy innych książek w tej tematyce. Książka to w zasadzie opisy podbojów seksualnych (na kasę, na szefa i obowiązek pracowniczy..., ale też akty będące przemocą i łamaniem prawa) polskiej gangsterki, z kilkunastoma stronami dotyczącymi konkretnych kobiet - żon bossów. Mało faktów, konkretnych zdarzeń, raczej takie tam ogólne opisywanie, że 'laski' leciały na kasę, auto, władzę i były gotowe na wszystko, byle osiągnąć sukces. Jaki? Ano na przykład... otrzymać koronę miss... To jedyny fakt, który mocno mnie zdziwił - że wybory Miss Polonia były ustawiane przez mafię pruszkowską.

Czy zatem warto przeczytać? Warto, bo jakby nie patrzeć mafia pruszkowska to kawał polskiej niechlubnej historii, warto coś o tym wiedzieć. Tym bardziej od uczestnika i 'kreatora' tamtych wydarzeń. Jednak nie należy oczekiwać niewiadomo jakich wątków, smaczków i historii.

Uwaga Spoiler!

Nie-czuły autor...

Czułe słówka - Larry McMurtry

Targana wyrzutami sumienia, że mało czytam a de facto rozpoczynam jedynie kolejne książki, postanowiłam w drogę do i z pracy wziąć wersję pocketową, co by się nie nanosić; z treścią dość lekką, co by się nie zmęczyć intelektualnie przed robotą lub nie wykończyć do końca po niej. Tak padło na "Czułe słówka", kupione kiedyś pod wpływem chwili na promocji.

Po kilkunastu, kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że obyczajówka to raczej nie to, co tygryski lubią najbardziej, ale postać Aurory na tyle mnie frapowała, że czytałam z pewnym zainteresowaniem dalej bez większych kłopotów (czyli znużenia bądź przymusu). Z rzadka nawet jakiś uśmiech pod nosem się pojawiał. Pierwszy rozdział, opisujący jeden rok z życia zadufanej w sobie, bezpretensjonalnej i szczerej do bólu Aurory Greenway jest naprawdę sprawnie napisaną historią matki i córki, tak różnych, a wydaje się że jednak podobnych. Opowieść w tej części skupia się głównie na matce, wdowie koło piędziesiątki, nieustannie adorowanej przez kilku mężczyzn, oraz na jej relacjach z otoczeniem. Czyta się nieźle, jesteśmy ciekawi, co tym razem Aurora wymyśli.

Drugi rozdział to niestety porażka. W niecałych 50 stronach autor streścił 5 lat życia córki, akcję umieszczając 10 lat po wydarzeniach z rozdziału pierwszego. A więc dowiadujemy się, że państwo Hortonowie dwa razy się przeprowadzili, mają już dwóch synów oraz córeczkę, że z Flapem małżeństwo istnieje na papierze - on sam ma zazdrosną o żonę kochankę, a Emma ma drugi romans, tym razem z doktorantem męża, młodszym od niej o kilka lat. A na końcu rozdzialiku dowiaduje się o raku, godzi z matką (jeśli tak to można nazwać) i... umiera. Rozdział pozbawiony finezji pierwszej części, mocno skrócony, głównie oparty na opisach zdarzeń niż na dialogach - tak mocnym punkcie pierwszych trzystu stron. Nieodparte wrażenie pozostawia myśl, że autor umówił się z wydawcą na 300 stron i ani kropki dalej; i niestety rozpisał się biedaczysko na początku, potem trzeba było jakoś podgonić historię. Chyba już lepiej, gdyby powstała po prostu druga część książki, opisująca z podobną lekkością historię Emmy. Choć... teraz sobie myślę, że najlepszym wyjściem byłoby jednak zamknięcie książki na tym etapie, na którym skończyła się część pierwsza - czyli porodzie Emmy, względną miłością w związku Aurory z Generałem i 'zgodą' Rossie z Royce'em. Druga książka byłaby przeciągana, nic świeżego by się nie pojawiło. W obecnej postaci naprawdę irytuje to przebiegnięcie przez 5 lat życia Emmy i nagła odmiana Aurory.

Reasumując, polecam książkę, zwłaszcza, jak ktoś widział film. Ja do filmu się dopiero przymierzam. Mam nadzieję, że reżyser był bardziej czuły na punkcie wyczucia podziału czasu akcji i równowagi historii.

Reportaże niebanalne

Made in Poland - praca zbiorowa

Jeśli ktoś lubi reportaże, to ten zbiór jest dla niego. Jest tu miks tematów - od historii kryminalnych, przez obyczajowe na zabawnych (?) kończąc. Czyta się dobrze, choć przyznaję bez bicia, że jednak parę tytułów odpuściłam po kilku linijkach. Jednak reportaż ma to do siebie, że nie każdy jest dla każdego.

Nie zmienia to faktu, że jak ktoś lubi taki gatunek, to dobrze się zapoznać z tą antologią - o ile nie czytał ich wcześniej w GW papierowym. No chyba że czytał i chce mieć na zawsze u siebie.

Polecam.

Subiektywny przewodnik po toskańskich... kościołach

Toskania Umbria i okolice przewodnik subiektywny - Goławska Anna Maria,  Lindenberg Grzegorz

Wreszcie, po prawie 3 latach stania na półce, sięgnęłam po "Toskanię, Umbrię i okolicę". Ogromna tęsknota za włoskimi klimatami i nadzieja, że może te wakacje spędzę w Italii zmobilizowały mnie do przeczytania tej popularnej książki. Chyba co roku ukazuje się nowe poprawione, wzbogacone wydanie. Moje jest z 2009 roku. Wiadomości praktyczne jak adresy restauracji czy ceny biletów wstępu mogą więc być mało aktualne. Może sprawdzę to w tym roku.
Co do samej treści. Pierwszą część czytało mi się świetnie. Informacje praktyczne, ciekawostki kulturowe, opisy codzienności - naprawdę fajny materiał. Druga część to faktycznie przewodnik. Nietypowy o tyle, że subiektywny - czyli poznajemy szczegółowe opisy kościołów, miast czy zamków uznanych przez autorów za ciekawe. Subiektywność absolutnie mi nie przeszkadzała, bo to potwierdzenie, że autorzy byli, widzieli i... mają własne zdanie. Jednak nie jestem usatysfakcjonowana lekturą. Dość szczegółowe i/lub długie opisy obrazów, fresków czy innych malowideł trochę mnie nużyły. Wiem, że całe Włochy to średniowiecze, cenne dzieła kultury (chrześcijańskiej, ale nietylko), ale... Ja nie z tego powodu marzę o Włoszech. Włochy to właśnie ta codzienność, rutyna starszego mężczyzny chodzącego codziennie tą samą drogą na cmentarz, radość sąsiedzka ze świętowania lokalnego święta, kramy i targowiska, biesiady do późnej nocy... Są te elementy w tej książce, ale dla mnie jest ich zdecydowanie za mało. Spodziewałam się chyba bardziej przewodnika mówiącego w tym mieście są takie lokalne atrakcje, w tę uliczkę warto skręcić i tu zjeść, ci ludzie prowadzą warsztat/sklep, gdzie można..., ta winnica leży tu a tu i można w niej nocować i pomagać gospodarzowm w zbiorach, no nie wiem, coś w tym stylu właśnie. Takiego opisu lokalności Toskanii. Nie zaprzeczam, że kościoły, kaplice, pałace, place są piękne we Włoszech. Jednak podczas mojej pierwszej podróży do Italii jak i następnej, to nie obrazy były i będą głównym miejscem wycieczek.
Książka trochę mnie rozczarowała, choć to nie wina autorów de facto. Polecam ją, bo jak ktoś kocha Włochy i pochłania niemalże wszystko co się tyczy tego kraju, to koniecznie musi tę książkę poznać. A potem najlepiej sam pojechać do Toskanii i sprawdzić gust autorów ;-).

Dobry thriller

Witajcie w Murderlandzie - Frédérique Molay, Grażyna Majcher

Przeczytałam w jeden dzień!
Zaczęłam rano w pociągu, średnio mnie zaciekawiła. Z braku laku, w drodze do domu też czytałam. Było już lepiej. Akcja się zagęściła, zaczęło się coś dziać. Co prawda, mniej więcej w połowie czytania miałam przeczucie, że zabójcą jest ten a nie ktoś inny. Mimo to czytałam, bo czasem wątpiłam, a sama akcja była dość ciekawie prowadzona.
Polecam. Czyta się dobrze, spędziłam naprawdę miły wieczór.

Kalendarzyk z przepisami

Kalendarzyk niemałżeński - Dorota Wellman, Paulina Młynarska

Listy pisane między dwiema koleżankami z pracy o tym wszystkim, co wokół nich/nas się dzieje. Przyznam szczerze, że wzięłam się za to tylko dlatego, że Dorota Wellman miała być na Targach. Nie przepadam za książkami w formie listów. Może dlatego, że listy uważam za coś osobistego, czytanego tylko sobie, ewentualnie najbliższym. Jako taką formę zwierzeń na odległość, spis naszych myśli, odczuć kierowanych do osoby, która jest adresatem/adresatką. No ale zaczęłam czytać i uznałam, że będę to traktować jako formę felietonów dwóch skądinąd fajnych babek. Dwa listy, rzadziej trzy, stanowią formę zamkniętej opinii Autorek na dany temat, udało się więc traktować to jako dłuższy felieton. Co do treści. No tak, poruszają tematy które na czas pisania były na tapecie, niektóre z nich pozostają uniwersalne. Czyta się szybko, lekko, niekiedy z momentami zatrzymania i przemyślenia sprawy we własnym zakresie. Częściej jednak to po prostu lekka lektura, dająca możliwość poznania zdania pań z telewizji na dany temat, bez wielkich odkryć, zachwytów i ochów. W sumie dość szybko można o tej książce zapomnieć, a wracać jedynie do przepisów kucharskich, bo takowe 'skarby' można znaleźć. Niedługo część z nich wypróbuję!

Towarzyszka na parę miłych wieczorów

Towarzyszka Panienka - Monika Jaruzelska

Książka bardzo fajnie napisana. Coś w rodzaju migawek, którą zapowiada krótki tytuł. Czyta się przyjemnie i szybko.
Co do zawartości. Dowiedziałam się paru rzeczy o autorce. Odnoszę jednak wrażenie, że pisała książkę tak, by jednak za wiele siebie nie odkryć. Ale tym bardziej dobrze się czyta, bo ma się nadzieję, że teraz powie (napisze) coś 'tajemniczego'. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale jakąś sympatię poczułam do Panienki Jaruzelskiej.

Tak naprawdę było. Chyba...

Marilyn i JFK - François Forestier

Czyta się dość szybko. Książka na pewno wciąga, zwłaszcza jak kogoś interesują klimaty polityczno-popkulturowo-tajemnicze ;-). Trochę irytuje styl pisarski autora, bo to taki niby dziennikarsko-śledczy, z drobnymi osobistymi wkrętami, ale generalnie nie jest źle. Bardzo dużo nazwisk, dużo opisanych wydarzeń, dla mnie nie zawsze oczywistych i jasnych, sporo wiadomości o których głośno się nie mówi/mówiło. Dla mnie przynajmniej nie jest/była to wiedza poliszynela. Ale z drugiej strony właśnie przez to mam wątpliwości, czy książka naprawdę opisuje prawdę. Czy autor faktycznie dotarł do takich informacji, czy są prawdziwe, potwierdzone...? Książka z pewnością skusiła mnie do sięgnięcia po inną literaturę dotyczącą JFK jak i samej Marilyn. Na razie jednak muszę odpocząć od spisków ;-) i zabiorę się raczej za coś, co powstało w głowie pisarza, a nie coś co napisało życie.

Nie warte uwagi

Pamiętniki - Giovanni Giacomo Casanova

Pamiętniki, a w zasadzie fragmenty zapisków weneckiego podrywacza (nie bójmy się użyć tego słowa) są nudne, w każdym stopniu nieporywające. Miłosne przygody włoskiego kochanka są krótkie, dla czytających mało ciekawe, nie ma żadnej wielkiej miłości, poświęcenia, oddania, dramatycznych wyborów. Ba! Nawet nie ma opisów tychże romansów, gdyby choć ktoś z tego powodu chciał sięgnąć po książkę, srodze się zawiedzie. Czyta się bardzo szybko, bo też krótkie opowiastki z różnych momentów życia Casanovy nie zatrzymują ani na chwilę, łączy je jedynie osoba autora-narratora pamiętników. Schemat życia/pobytu w danej mieścinie jest zawsze ten sam: poznanie nowej kobiety/spotkanie się z dawną miłostką, bale i obiady u prominentnych miasta, uciechy cielesne z kobietą (kobietami). Naprawdę, nudno i nawet nie śmiesznie. Można rzec, że jego pamiętniki obrazują życie ludzi XVIII wieku, ale... Czy ja wiem, czy to takie ciekawe wiedzieć, że każda panna niemalże z każdym bogatszym/przystojniejszym mężczyzną szła do łóżka? Że dzień przed swym ślubem gotowa była oddać się innemu? Że panowie nie krępowali się wymieniać paniami, omawiając te 'transakcje' przy owych paniach? Nie. Nie polecam. Chyba że macie przed sobą długą podróż pociągiem, a nie macie ochoty czytać. Ja tak właśnie miałam. Musiałam wziąć coś do pociągu, a za bardzo czytać mi się nie chciało, więc postawiłam na coś prostego. Podróż minęła bardzo szybko, ale jednak następnym razem wezmę gazetę, niż taki chłam. O!

Dobra sensacja

Firma - John Grisham

Czyta się szybko, z zaciekawieniem co będzie dalej, choć końcówka mnie trochę rozczarowała. Ale polecam, bo jak ktoś widział film to wypada znać książkę ;). A jak ktoś nie widział filmu to i tak polecam, bo dobrze czyta się wieczorem :)

"Erynie" tylko dla nowych

Erynie - Marek Krajewski

Tą książką jeden z lepszych polskich autorów rozpoczyna nową serię. Akcja z Breslau przenosi się do Lwowa, a zamiast Eberharda Mocka mamy Edwarda Popielskiego. Główna akcja (podobnie jak w serii o Breslau) dzieje się przed II wojną światową. I tym, którzy poprzednich książek Krajewskiego nie czytali, na pewno książka przypadnie do gustu. Jest wartka akcja, pokręcona fabuła i zaskakujące zakończenie. A wszystko naprawdę sprawnie opisane. Ale... ja polubiłam Krajewskiego za Breslau. Po pierwszą Jego książkę - Śmierć w Breslau - sięgnęłam tylko dlatego, że akcja dzieje się w moim ukochanym mieście. Jednak sama fabuła mnie nie zawiodła i uzupełniłam całą kolekcję. Erynie kupiłam dla sprawdzenia. I niestety, ja się zawiodłam. Choć inne miasto, inna sprawa to cały schemat ten sam. Bohater główny także skrojony na miarę wrocławskiego komisarza. Czytało się szybko, ale nie tego spodziewałam się po autorze, którego okrzyknięto mistrzem polskiego kryminału.

"Wywiad z wampirem"

Wywiad z wampirem (Kroniki wampirów, #1) - Anne Rice

W końcu dorwałam książkę, przeczytałam i... hm. Nie przepadam za książkami o stworach, istotach nie-ludzkich itepe, ale tę czytało mi się nad wyraz dobrze. Trzymała w napięciu, choć momentami trochę się nudziłam. Nie jest zła, nie jest słaba, momentami naprawdę bardzo wciąga. Ale jednak nie wciągnęła mnie na tyle, by sięgnąć po resztę z serii. Nie podobało mi się zwłaszcza zakończenie. Armand, na początku tajemniczy, silny, stał się hmm..., mazgajem. Poza tym zakończenie samego wywiadu było dość przewidywalne. Ale o tym cii...

Teraz czytam

Kubuś Puchatek
Alan Alexander Milne
Paragraf 22
Joseph Heller
Nosowska. Piosenka musi posiadać tekst
praca zbiorowa